5 finansowych błędów, które mogą kosztować Cię nawet kilka tysięcy złotych miesięcznie
Zarządzanie finansami osobistymi nie wymaga doktoratu z ekonomii ani pracy w banku. A jednak, wielu z nas wciąż podchodzi do swoich pieniędzy po macoszemu i popełnia podstawowe błędy, które miesiąc po miesiącu wypłukują nasz budżet z pieniędzy a często nie zdajemy sobie z tego sprawy.
To nie musi być spektakularna zmiana wymagająca setek godzin prób i wyrzeczeń – wystarczy kilka decyzji podjętych z większą uważnością, by poprawić swoją sytuację o nawet kilka tysięcy złotych miesięcznie. Weźmy przykład kredytu hipotecznego. Samo tylko regularne nadpłacanie w odpowiedni sposób, nie wspominając o refinansowaniu w odpowiednim momencie, może dać realne oszczędności w wysokości paruset złotych miesięcznie, a w całym okresie spłaty dziesiątki tysięcy złotych.
W tym artykule przyjrzymy się pięciu częstym błędom, które popełnia wielu Polaków w zarządzaniu swoimi finansami tracąc w niekontrolowany sposób od kilku do kilkudziesięciu procent wypłaty za swoją pracę. Sprawdź, czy żaden z tych błędów nie dotyczy także Ciebie i najbliższych Ci osób.
Brak poduszki finansowej
Jeśli nie masz poduszki finansowej, czyli oszczędności na czarną godzinę, jesteś jak rowerzysta jadący bez zapasowej dętki, łatki i survivalowych umiejętności pozwalających poradzić sobie nawet bez dwóch poprzednich elementów 🙂 Dopóki wszystko działa, jest dobrze. Ale jeden nieprzewidziany wydatek, jak nagła wizyta u dentysty, awaria samochodu czy opóźniona wypłata może zepchnąć Cię w spiralę stresu.
Co gorsza, brak tej rezerwy często prowadzi do sięgania po „szybkie” rozwiązania jak chwilówki czy debet na koncie. A to są finansowe miny, które mogą wybuchnąć w najmniej oczekiwanym momencie.
Jakiej wysokości powinna być poduszka finansowa?
Nad szczegółami warto zastanowić się samemu, ponieważ jest to kwestia wysoce indywidualna, ile pieniędzy potrzeba odłożyć, by poczuć się trochę bardziej komfortowo w przypadku zdarzeń nieprzewidzianych. Często poleca się poduszkę finansową pozwalające przeżyć od 3 do 6 miesięcy. Osoby w niepewnych branżach lub prowadzące własną działalność warto, by miały odłożone pieniądze w wysokości całorocznych kosztów życia.
Oczywiście, nie od razu Rzym zbudowano. Nie musisz od razu mieć odłożonych kilkunastu tysięcy złotych. Jeśli nie masz większych możliwości, zacznij nawet od 100 lub 200 złotych miesięcznie. Choć wydaje się to póki co strasznie mało w kontekście bezpieczeństwa na wszelki wypadek, już po roku takie oszczędności pozwolą odłożyć 1200-2400 złotych, co pokryje np. koszty większości “awarii” zębów. Liczy się nawyk – systematyczne odkładanie, które z czasem daje realną ochronę.
A jeśli mamy możliwość zdobycia dodatkowych kilkuset złotych miesięcznie czy cięcia kosztów w naszym budżecie domowym i jesteśmy w stanie odłożyć więcej – tym lepiej dla nas. Odkładając 1000 złotych miesięcznie w 2 lata zgromadzimy 24 000 złotych, co już pozwoli przeżyć kilka miesięcy w razie niespodziewanego zwolnienia z pracy czy rozpadu firmy.
Wniosek? Brak poduszki to nie tylko błąd, to ryzyko – które prędzej czy później odbije się na Twoim budżecie. I prowadzi nas do kolejnego punktu…
Życie na kredycie – chwilówki, karty, debety
Zaciąganie krótkoterminowych kredytów na konsumpcję to jeden z najgorszych błędów finansowych. Mowa tu o chwilówkach, kartach kredytowych, limitach w koncie. O ile poduszka finansowa działa jak airbag, o tyle chwilówki działają jak rzut w ogień butelką z benzyną.
Ich koszt bywa gigantyczny – rzeczywiste oprocentowanie chwilówek nierzadko sięga 20%. Co gorsza, wiele osób korzysta z nich nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że chcą np. kupić nowy telefon, dopłacić do samochodu lepszej klasy czy pojechać na wakacje.
Karta kredytowa może wydawać się mniej niebezpieczna, ale działa na tej samej zasadzie – to pieniądze, których nie masz. Jeśli ich nie spłacisz w całości na czas płacisz odsetki, a te również potrafią być nieprzyjemne.
Zasada jest prosta: żadnych kredytów na zachcianki. A jeśli już musisz się zadłużyć – tylko w absolutnie podbramkowych sytuacjach i z realnym planem spłaty.
Brak kontroli nad stałymi kosztami (w tym ratą kredytu hipotecznego)
Czasem największym wrogiem naszego budżetu nie są nagłe wydatki, tylko te przewidywalne, comiesięczne. Rachunki za telefon, internet, abonamenty, ubezpieczenia, subskrypcje… I oczywiście – kredyt hipoteczny.
To ostatnie zobowiązanie często traktujemy jako „nienaruszalne”. A przecież to jeden z największych miesięcznych kosztów gospodarstw domowych Polaków spłacających kredyt. Co więcej, nie jest niezmienny.
Co można zrobić, żeby polepszyć warunki spłaty kredytu?
-
Nadpłacać kredyt – każda większa wpłata przybliża Cię do spłaty. Przykład (w uproszczeniu):
Jeśli masz kredyt 500 000 zł na 20 lat z oprocentowaniem 7,5%, to nadpłata 10 000 zł (ze skróceniem okresu spłaty) może:-
zaoszczędzić Ci prawie 35 000 zł na odsetkach,
-
skrócić czas spłaty nawet o 11 miesięcy.
-
-
Refinansować kredyt – inne banki mogą mieć dla Ciebie korzystniejsze warunki. Często po kilku latach Twoja nieruchomość zyskuje na wartości, co oznacza większy wkład własny i niższe ryzyko dla banku = lepsza oferta. Mogą też zmienić się na lepsze warunki rynkowe.
-
Negocjować warunki – nie każdy bank się zgodzi, ale warto próbować. Szczególnie przy zmiennym oprocentowaniu lub końcu okresu stałej stopy.
Szczegółowo rozpisane praktyczne sposoby na to jak zmniejszyć raty kredytu hipotecznego znajdziesz na Mniejszej Racie (możesz tam przejść, klikając w link).
Trzymanie oszczędności „w szufladzie” zamiast je inwestować
Większość z nas nie inwestuje, bo… się boi. Bo wydaje się to skomplikowane, ryzykowne, nie dla „zwykłych ludzi”. A tymczasem inflacja po cichu i niestety skutecznie zjada nasze pieniądze – i to każdego dnia.
Weźmy kwoty przykładowych oszczędności, omawiane w jednym z poprzednich akapitów. Jeśli zacząłbyś odkładać 2 lata temu po 200 złotych miesięcznie, ostrożnie szacując co najmniej połowa jednej z tych wpłat wyparowałaby z Twojej skarpety. Ale jak to? Tak to, na tym właśnie polega inflacja. Nie chcesz przeliczać, ile w przybliżeniu uciekłoby z odłożonych 24 000 zł.
Zacznij spokojnie, bez presji i bez ryzyka:
-
przeczytaj książkę „Finansowa Forteca” Marcina Iwucia – napisana prostym językiem, świetna dla początkujących,
-
posłuchaj podcastów, choćby wpisując na YouTube: „inwestowanie od czego zacząć” i znajdź osobę, która Cię przekonuje,
-
sprawdź, co oferują:
-
obligacje skarbowe,
-
IKE/IKZE (ulgi podatkowe!),
-
złoto fizyczne,
- ETF-y, np. na rynek globalny,
-
lokaty i konta oszczędnościowe – przy przenoszeniu środków między kontami banki czasem oferują lepsze stawki niż w ofercie ogólnej (warto obserwować powiadomienia w aplikacji).
-
Nie trzeba zainwestować „wszystkiego od razu”, ale zrozumieć, że każda niepracująca złotówka to stracona szansa i wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość.
Brak zapisków, czyli zarządzanie finansami „na czuja”
W ostatnich latach coraz więcej osób – od ludzi sukcesu po autorów książek o rozwoju osobistym – mówi o potędze zapisywania myśli. Dzienniki, notatki, podsumowania – wszystko po to, by lepiej zrozumieć siebie. To samo działa w finansach.
Nie potrzebujesz skomplikowanego arkusza. Wystarczy zeszyt, aplikacja lub plik w chmurze. Możesz zapisywać:
-
większe wydatki i ich przyczyny,
-
impulsywne zakupy i to, jak się potem czułeś/aś,
-
miesięczne podsumowania przychodów i kosztów.
To pomaga zobaczyć wzorce i lepiej zarządzać pieniędzmi bez konieczności wyrzeczeń.
Bo nie chodzi o to, by rezygnować z kawy czy małych przyjemności, które dają Ci energię. Jeśli codzienna kawa napędza Cię do działania – to nie jest koszt, to inwestycja w Twoją efektywność. Nawet jeśli jest to kawa ze Starbucksa (za to wypita na ławce w parku) zamiast darmowej biurowej z ekspresu. Choć z punktu widzenia Twoich oszczędności… 🙂
Zakończenie
Jeśli nie popełniasz żadnego z tych błędów – gratuluję. Jeśli nie i myślisz jak zrobić pierwszy krok do poprawy, zrób dla siebie jedną rzecz. Weź kartkę lub odpal notatnik w telefonie i wypisz 3 najważniejsze dla siebie wnioski z tego tekstu. Następnie wybierz minimum jedną z nich i wdrażaj przez najbliższy miesiąc. Zaczynając od pierwszego postanowienia.
Bo jak pewnie wiesz z własnego życia – największe zmiany zaczynają się zawsze od małych kroków.



